Responsive image Responsive image
historia firmy

Blog Siła i wewnętrzna motywacja

Siła i wewnętrzna motywacja

Zapewne zastanawiałeś się nie raz jak inni ludzie osiągają sukces, co nimi kieruje, dlaczego im wychodzi. Dziś napiszę o tym jak ja zbudowałem swoją odwagę do tego by realizować swoje cele i trzymać się ich niezależnie od tego co dzieje się w moim życiu.

Na świecie jest tysiące Caouchów, którzy zapewne zmotywowaliby Ciebie do działania, ale to nie jest wszystko. Jeśli uważasz, że masz w sobie na tyle motywacji i odwagi do osiągania tego co nieosiągalne to pewnie nie jest tekst dla Ciebie, jeśli jednak chcesz dowiedzieć się jak jest w moim przypadku to zapraszam do lektury.

Zadaj sobie takie pytania: Czy ja mam jakieś bariery? Czy czegoś się obawiam? Czy są rzeczy których nie mogę zrobić? Czy jestem od kogoś zależny? Czy mogę być szczęśliwy i żyć w zgodzie z samym sobą?

Zacznijmy od tego, że aby iść przez życie odważnie i realizować się powinieneś odnaleźć w sobie wewnętrzną siłę by przełamywać bariery. Te bariery często, a wręcz zawsze znajdują się w nas samych. Jak często słyszysz od znajomych, że lepiej się nie wychylać? Jak często sam siebie krytykujesz mówiąc, że nie dam rady, lub są lepsi? Dlaczego my ludzie tak często dołujemy samych siebie? Dlaczego stawiamy się na gorszej pozycji? Jaki to ma cel? Czy boimy się porażki? Przecież jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz co by było gdyby. Poza tym jeśli mowa tu już o porażce, to ja osobiście zaliczyłem takich wiele, ale nauczyłem się je akceptować i przekuwać nie tylko w sukces, ale w doświadczenie, które mnie kształtuje i rozwija. Pewna mądra osoba powiedziała, że wypadkową naszych sukcesów są tysiące porażek i błędów jakie popełniamy. Więc? Zacznijmy popełniać te błędy! Zacznijmy odważnie podejmować decyzje, które spowodują, że będą pojawiać się potknięcia, ale uwierzcie mi! To buduje i wzmacnia! Nie zniechęcajcie się przy pierwszym potknięciu, idźcie dalej, tam gdzie sięga wasza wyobraźnia, starajcie się mierzyć z tym co nieosiągalne.

Trzeba jednak pamiętać, że każdy z nas ma inne cele i marzenia, nie każdy chce być prezesem. Ja taką drogę obrałem, w tym się czuję dobrze i czuje, że się spełniam niezależnie od tego jak trudno jest i jak wiele potknięć za mną czy też przede mną jeszcze jest. Tutaj przytoczę słowa mojego św. Pamięci Dziadka: „Przykładem i dobrym uczynkiem pokazujmy innym jak żyć” mój Dziadek całe życie spędził pracując na gospodarce. Robił to świetnie, czuł się spełniony. Widziałem to zwłaszcza wtedy gdy odwiedzali go wnukowie. Potrafił dać z siebie czystą bezinteresowną miłość do każdego z rodziny. Był bardzo uczciwym i pracowitym człowiekiem i za to go bardzo szanowałem. Miał cel w życiu, rodzina i praca na gospodarce, chciał kupić nowy ciągnik, kupił, chciał wybudować nową stajnie, wybudował. Wszystko robił bez dotacji i z własnych oszczędności. Dlaczego o tym piszę? Bo nie chodzi tutaj o to by każdy z nas robił niesamowite rzeczy i był jak Steve Jobes czy Bill Gates. Nie! Bądźmy sobą, realizujmy siebie, swoje cele i marzenia, zacznijmy to robić dziś, nie jutro czy za rok. Zacznijmy od siebie, od pokonywania barier.

Gdy miałem 18 lat, podjąłem odważną decyzję. Jadę za granicę, aby zarobić na studia i na własne utrzymanie. Chciałem być niezależny. Nie pytałem nikogo o zdanie. Tak postanowiłem i tak zrobiłem. Wiele osób było w szoku, gdy dowiedziało się o mojej decyzji. Oczywiście za tym stało odpowiednie przygotowanie, nie mniej jednak to była pierwsza odważna decyzja w moim życiu. Co wtedy mną kierowało? Chęć przygody i to że chcę studiować Informatykę! Dlaczego Informatykę? W liceum zastanawiałem się na jaki kierunek iść, kim mogę być w przyszłości, przecież uwielbiam wszystkie nauki ścisłe, lubię historię, przygody, archeologię, kosmologię i wiele innych rzeczy. W Informatyce odnalazłem coś co sprawia, że czuję iż nie zrezygnowałem z żadnego z marzeń kim mógłbym być. W Informatyce spotyka się praktycznie każda nauka i dzięki temu mogę nieustannie zagłębiać się po trochu w każdej z nich kiedy mam tylko ochotę. Ponadto informatyka uczy logicznego myślenia, uczy pewnych zasad i reguł, uczy tego że aby osiągnąć cel, musimy wykonać schemat działań które nas do tego zaprowadzą.

Za granicą trafiłem na wiele dobrych ludzi, którzy byli moimi nauczycielami nawet jeśli o tym nie wiedzą. Możecie powiedzieć, pewnie miałeś szczęście. Może i tak, ale temu szczęściu trzeba czasem pomóc i umieć dokonywać słusznych wyborów – choć nawiasem mówiąc ponoć takich nie ma. Ci ludzie nauczyli mnie jednego. Że cokolwiek się nie będzie działo DASZ RADĘ, poradzisz sobie, bo kto jak nie TY? W czym jesteś gorszy od innych? Masz mniejsze doświadczenie? To nie problem, zrobisz wolniej, dopytasz, ale dasz radę! Zrobisz to uwierz w siebie.

Wtedy nauczyłem się jak rozmawiać z sobą samym. Dotychczas mimo i tak odważnej decyzji nie wierzyłem w siebie, błądziłem. Za granicą w Austrii odnalazłem odwagę do tego by być pewnym siebie, by powiedzieć sobie samemu DASZ RADĘ, zrobisz to! Kto jak nie Ty? Po za tym chciałem to zrobić, chciałem być bardzo dobrym pracownikiem, mimo że zaczynałem na budowie jako pomocnik. Między czasie chodziłem do szkoły biznesu i uczyłem się informatyki – to było studium. Po ukończeniu Studium poszedłem na studia zaoczne i tak spędziłem 4,5 roku za granicą, zawieszony pomiędzy pracą, a zajęciami na uczelni. Choć przez te lata dużo się nauczyłem i wiele podróżowałem, to jednak z tego okresu najważniejsze było dla mnie, że uwierzyłem w siebie i zacząłem się sam motywować do działania.

Jak to się stało, że założyłem firmę? Już we wcześniejszych wpisach pisałem o tym. Wiedziałem, że nie osiągnę mojej listy marzeń jeśli nie ruszę dalej. Dlatego nadarzyła się okazja na praktyki w Microsoft – i znowu odważna decyzja – aplikuję. Dlaczego nie? Może się uda, mam sporą wiedzę, chęć nauki! Spróbuję. I jak pewnie część z Was wie lub się domyśla. Udało się.

Z Microsoft miałem 3 lata przygody i poniekąd do tej pory nadal trwa ze względu na same znajomości. To czego się tam nauczyłem utwierdziło mnie w tym co osiągnąłem już będąc za granicą aczkolwiek tutaj doszło: Poczucie wartości dla samego siebie (wyjątkowość), nauczyłem się też ustalać długoterminowe cele i marzenia. Oraz odkryłem niesamowite połączenie siły umysłu połączonego z wiarą płynącą ze serca, że to co chcę się uda. W tym okresie wygrałem chyba najwięcej konkursów IT w swoim życiu, będąc jeszcze studentem, który raptem po 1 roku współpracy z Microsoft założył własną firmę.

Później jak zapewne wiecie z wcześniejszych wpisów, zostałem zdradzony przez własnych przyjaciół. Dziś patrzę na to pod względem tego jak się czuli i dlaczego to zrobili. Kierował nimi zwyczajnie strach, przed nieznanym i chęć zdobycia większej kasy. Dziś wydaje mi się, że popełniłem błąd, iż nieodpowiednio ich przygotowałem na wizję tego co chcę osiągnąć za kilka lat. Bardziej się bali tego, że to się nie uda i że poniesiemy porażkę niż wierzyli w to, że będzie odwrotnie. Dlatego zaczęli spiskować i kombinować jak pozbyć się prezesa by realizować bezpieczną strategię.

Całe szczęście, że spotkałem wtedy na swojej drodze ludzi którzy pokazali mi światło w tunelu pełnym niebezpieczeństw. Podczas tej lekcji nauczyłem się znacznie więcej niż bym mógł sobie wcześniej wyobrazić. Dziś to podkreślam – nie zapraszaj przyjaciół do biznesu, tam gdzie pieniądze pojawiają się też inne instynkty o których tu pisać nie chcę. Bo czym są pieniądze? Dla każdego czymś innym. Natomiast dla mnie są jedynie środkiem do celu, są wypadkową tego co robię i nie są one dla mnie tak ważne. Dziś są, jutro ich nie ma, przechodzą z ręki do ręki i są środkiem dzięki któremu żyjemy i spełniamy marzenia, niczym więcej! Nie od dziś wiadomo, że pieniądze potrafią niszczyć rodziny, przyjaźń. Dlatego nie powinniśmy się na nich skupiać, to błędne koło które zaprowadzi nas prędzej czy później do niczego. Traktujmy kasę, jako narzędzie do czegoś znaczącego, niech będą czymś co jest, bo robimy to co kochamy a w zamian za to realizujemy swoje marzenia.

Choć przez ostatnie 3 lata od tego wydarzenia nie było łatwo to jednak gdzieś zbłądziłem, na chwile mną zachwiało tak mocno, że nie mogłem odnaleźć samego siebie. Często byłem zdenerwowany, nie mogłem spać, bo nie wszystko się układało po mojej myśli, zaniedbałem rodzinę. Miałem obrany kurs, na który chciałem jak najszybciej wrócić. To był mój sens, to był mój cel choć dookoła była istny burza. Dziś piszę o tym co mnie uratowało. To wiara w siebie – która załamała się, ale wewnętrzna samo-motywacja ją przywracała. To długofalowe cele i marzenia, które niezależnie od pogody są obrane i realizowane, to poczucie wartości – wyjątkowości – tu gdy dochodziło do załamania to czyny z przeszłości nie pozwalały o tym zapomnieć i wreszcie siła umysłu połączona z wiarą płynącą z serca, która pozwala mi przezwyciężyć  najtrudniejsze chwile i bariery jakie próbują mnie zatrzymać.

Piszę tu o podejściu, o sile i  motywacji. Myślicie sobie, a rodzina, przyjaciele nie są ważni? SĄ! Bardzo! Ich wsparcie było bardzo ważne, każdego z osobna. Rodzina i przyjaciele(tacy prawdziwi) są najważniejsi, bo gdy się potkniemy oni pomogą nam wstać, bo w chwili słabości pocieszą i przypomną nam najlepsze chwile, ale bez tego co w sobie wypracujemy nie bylibyśmy w stanie iść dalej. Dlatego zacznij pracę nad sobą, zmień swoje nastawienie na pozytywne. Znajdź odwagę w sobie by przełamać bariery i osiągać to co wydawałoby Ci się nie możliwe. Od czego zacząć gdy przełamiesz swój strach? Od tego by stanąć twarzą w twarz przed sobą i powiedzieć: Nie boję się, zrealizuję to co chcę, nie zawaham się i będę iść odważnie ku najlepszej przygodzie życia!

 

Kluczowe pojęcia:

- Wiara w siebie

- Umiejętność wewnętrznej samo-motywacji

- Ustalenie długofalowych celów i marzeń

- Poczucie wartości dla samego siebie (wyjątkowość)

- Siła umysłu połączona z wiarą z serca przełamuje bariery

- przyjaciele i rodzina

 

Dziękuję! Komentarze i dyskusja na ten temat mile widziana!

 

Autor: Michał Ręczkowicz CEO PrimeBit Games SA & PrimeBit Studio sp. z o.o.

 

16.01.2018

<< powrót

Podziel się wpisem:

bg

Zainteresowany?

Napisz do nas [email protected]